Pomóżmy ocalić bezpieczeństwo na Mazurach. Ratujmy łódź Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Mazury to jedno z najpiękniejszych miejsc w Polsce. Kraina jezior, żagli, wakacji, rodzinnego odpoczynku i letniej radości. Co roku tysiące turystów wypływają na wodę, wierząc, że czas spędzony na jeziorach będzie bezpieczny. Ale za tym poczuciem bezpieczeństwa stoją konkretni ludzie — ratownicy Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. To oni ruszają na pomoc, gdy przewraca się łódź, gdy dziecko znika z pola widzenia, gdy człowiek wpada do wody, gdy silny wiatr zamienia spokojny rejs w walkę o życie.
Dziś to właśnie oni potrzebują naszej pomocy.
Mazurskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe znalazło się w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Brak wystarczających środków sprawia, że ratownicy zostali postawieni przed dramatycznym wyborem — sprzedażą łodzi ratowniczej, która jest im niezbędna do normalnego działania w 2026 roku. Łodzi, która nie jest luksusem. Nie jest dodatkiem. Nie jest zbędnym wyposażeniem. Jest narzędziem ratowania ludzkiego życia.
Bez tej łodzi możliwości działania ratowników zostaną poważnie ograniczone. A to oznacza jedno: mniejszą skuteczność, wolniejszą pomoc i większe zagrożenie dla wszystkich tych, którzy wypoczywają na mazurskich jeziorach. Na wodzie czas ma ogromne znaczenie. Czasem decydują minuty. Czasem sekundy. Tam, gdzie ktoś walczy o życie, nie można powiedzieć: „przykro nam, nie mamy czym dopłynąć”.
Dlatego organizujemy zbiórkę, której celem jest zebranie 250 000 złotych — kwoty, która pozwoli uratować tę łódź przed sprzedażą i da Mazurskiemu Ochotniczemu Pogotowiu Ratunkowemu szansę na dalsze pełnienie swojej misji. Misji, która dla wielu kończy się uratowanym życiem, powrotem do domu, kolejnym wspólnym porankiem z rodziną.
Ratownicy MOPR nie pytają, kim jesteś, ile zarabiasz, skąd przyjechałeś i czy jesteś mieszkańcem Mazur, czy turystą z drugiego końca Polski. Kiedy dzieje się coś złego, po prostu płyną. Wychodzą w deszcz, w wiatr, w chłód, w nocy i nad ranem. Są tam, gdzie inni nie zawsze mają odwagę być. Są tam, gdzie strach, chaos i bezradność spotykają się z nadzieją. Tą nadzieją są właśnie oni.
Dziś my możemy być tą nadzieją dla nich.
Każda wpłata ma znaczenie. Naprawdę każda. Nie trzeba być milionerem, żeby uratować łódź ratunkową. Wystarczy wspólna solidarność. Jeśli wiele osób wpłaci po kilkanaście, kilkadziesiąt lub kilkaset złotych, razem możemy osiągnąć cel. Razem możemy sprawić, że ratownicy nie będą musieli wyprzedawać sprzętu potrzebnego do ochrony życia i zdrowia ludzi.
Ta zbiórka nie jest prośbą o wygodę. To nie jest apel o coś dodatkowego. To wołanie o zachowanie podstawowego bezpieczeństwa na Mazurach. O możliwość dalszego niesienia pomocy. O to, by latem 2026 roku na wodzie nadal byli ci, którzy czuwają, reagują i ratują.
Pomyśl o dziecku na żaglówce. O rodzinie na motorówce. O starszym człowieku, który zasłabnie na pomoście. O nagłej burzy, która zerwie się w kilka minut. O ludziach, którzy w chwili zagrożenia będą czekać na ratunek. Ta łódź może do nich dopłynąć. Ale tylko wtedy, jeśli dziś wszyscy razem pomożemy ją ocalić.
Prosimy — wesprzyj zbiórkę. Wpłać tyle, ile możesz. Udostępnij ją dalej. Powiedz o niej rodzinie, przyjaciołom, znajomym. Nie pozwólmy, by ci, którzy ratują innych, zostali bez narzędzi do działania.
Zbierzmy 250 000 zł i ocalmy łódź Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Ocalmy bezpieczeństwo na mazurskich jeziorach.
Bo bez tej łodzi ktoś może nie doczekać pomocy na czas.
